Tablice alfabetów

Beeing on the Move. Reflections on Migration, Litmus Community Space, Ansan, Korea Południowa, 2011

Wolne Tłumaczenie, Galeria Labirynt, Lublin, 2012

Na wystawę Wolne tłumaczenie złożyły się projekty: Alfabety Doroty Podlaskiej i Whatever Agaty Borowej. Obydwa dotyczą zagadnień związanych z poznawaniem obcej kultury, uczeniem się języków, otwieraniem na inność oraz budowaniem relacji międzyludzkich. Obydwa też powstały przy ścisłej współpracy artystek z cudzoziemcami i wymagały dłuższego okresu przygotowania. W efekcie powstała spójna wystawa, projekty uzupełniały się i wzmacniały swój przekaz przy jednoczesnym rozłożeniu akcentów na różne aspekty poruszonych tematów.

Dorota Podlaska wykonała serię wielkoformatowych tablic, podobnych do tych, jakie wykorzystuje się w szkole do uczenia dzieci alfabetu. Tablice podzielone na mniejsze okna, z wykaligrafowanymi wewnątrz literami, przypominają swoją formą malowany patchwork. Czasem rysunek zastępuje zdjęcie, czasem w pustym okienku pojawia się jedynie słowo. Powstały tablice w językach: gruzińskim, japońskim, francuskim, czeczeńskim, ukraińskim i wietnamskim. Alfabet wyznaczający stały porządek literom został wykorzystany przez artystkę jako wzór, rama, punkt odniesienia dla kompozycji i formy pracy. Każda kolejna literka w określonym alfabecie dyktowała porządek słów – kluczy, których wyboru dokonywały współpracujące z artystką osoby. Są to słowa na określanie rzeczy, ludzi, smaków, uczuć, miejsc – wybierane dowolnie przez rozmówców Podlaskiej, związane z tematem opuszczenia własnego kraju i akulturacji w nowym miejscu. Artystka prosiła na przykład rozmówcę o opisanie ulubionego miejsca. Mogło to być miejsce z jego/jej rodzinnych stron, wyłaniające się z pamięci danej osoby lub miejsce z nowego kraju, z Polski, niejako bardziej realne, namacalne, bo fizycznie bliskie. Artystka zapisywała wyrazy podyktowane jej przez rozmówców w ich rodzimym języku, ucząc się ich alfabetu, a następnie ilustrowała znaczenie tych słów. Czasem musiała więc posiłkować się własną wyobraźnią, kiedy indziej zbierała
wskazówki i wybierała się do miasta z aparatem fotograficznym i mapą.Alfabet francuski składa się wyłącznie ze zdjęć lub białych tabliczek, gdziewypisanych słów nie dopełnia obraz. Wśród obrazów miasta znalazły się gmachy uczelni Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego z podpisem KUL, Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej – Universite, zdjęcie uliczki Ku Farze znajdującej się na Starym Mieście oznaczonej słowem Espace czy wizerunek ściany garażu znajdującego się na jednym z lubelskich osiedli. Na sfotografowanej ścianie widnieje graffiti wykonane przez fanów klubu piłkarskiego Motor Lublin. Rozmówca artystki podał tu słowo: Xenophobie. Na pustych tablicach czytamy z kolei: Marginal – osobny, Opportunite – możliwość, Solitude – samotność.

Projekt ma z jednej strony charakter osobisty, jednostkowy. Osoby, które zechciały wziąć w nim udział, otwierają się przed artystką opowiadając o doświadczeniu inności i o tęsknocie za domem. Podlaska nadaje kształtich wspomnieniom, nadziejom, lękom. Z drugiej strony, widz otrzymuje możliwość odkrywania własnej kultury poprzez spojrzenie na nią oczami gościa, obcego. Projekt jest więc odzwierciedleniem procesu tworzenia wspólnego kodu, systemu znaków, pojęć, obrazów, punktów odniesienia.

Obok prywatnych historii wpisanych w siatkę liter, figur, miast i miejsc Podlaską interesuje pismo jako system znaków, relacja pomiędzy znakiem a znaczeniem. Wabi ją forma liter i zapisanych słów. Opowiadając o inspiracji dla projektu Alfabety Podlaska wspomina podróże na Daleki Wschód i swoją fascynację urodą liter z egzotycznych alfabetów. Artystka często nie potrafiła ich odczytać, ale czerpała przyjemność z odkrywania ich strony wizualnej. Niezrozumieniu towarzyszyła ciekawość i ekscytacja związana z przyjemnością patrzenia i spotkania z tym, co nieznane.

Magdalena Linkowska,
Tekst z katalogu Dialogi Labiryntu, wydany przez Galerię Labirynt, Lublin, 2012